Przedwiedza Boża nie odbiera ludziom wolnej woli
Wobec tego jestem poważnie zaniepokojony jak można pogodzić to, że Bóg zna z góry całą przyszłość
i że my grzesząc nie ulegamy przeznaczeniu. Przecież każ¬dy, kto powie, że jakieś wydarzenie może mieć przebieg inny, niż Bóg przedtem przewidział, ten jest szaleńcem i bezbożnikiem, który usiłuje obalić przekonanie, że Bóg zną przyszłość. Toteż, jeżeli Bóg przewidział grzech pier¬wszego człowieka (a to musi przyznać mi każdy, kto ra¬zem ze mną uznaje Bożą znajomość przyszłości), to nie twierdzę wprawdzie, że nie powinien był stwarzać go, bo stworzył go dobrym i nie mógł przeszkadzać Bogu grzech istoty, którą Sam stworzył jako dobrą; przeciwnie, w jej losach znalazły odbicie Boże przymioty: dobroć w stwo¬rzeniu, sprawiedliwość w karze, miłosierdzie w zbawieniu. Toteż — powtarzam — nie twierdzę, że nie powinien był stwarzać człowieka, lecz że grzech przewidziany przez Boga musiał nastąpić. Jak więc można mówić o wolnej woli tam, gdzie widzimy tak nieuchronną konieczność?
i Należą tu przede wszystkim starożytni atomiśei. AłęlMlaglMne
A. Zapukałeś z wielką siłą. Oby zjawiło się Boże miłosierdzie i otworzyło na nasze pukanie. Gotów jednak jestem przypuszczać, że ludzie po największej części drę¬czą się tym zagadnieniem tylko dlatego, że brak w ich poszukiwaniach pobożności i że pochopniejsi są, żeby usprawiedliwiać swoje grzechy, niż żeby je wyznawać. Jedni chętnie godzą się na pogląd, że w ogóle nie ma Bo¬żej Opatrzności kierującej ludzkimi losami. | |
|